2016 - Rok W. Szekspira

Oferta dla gimnazjalistów na rok szkolny 2017/2018 - kliknij TUTAJ. Zapraszamy do "Czerwoniaka" !

2016 – Rok Williama Shakespeare’a

 

Zorganizowana w listopadzie w czytelni wystawa prezentowała życie i twórczość Williama Shakespeare’a. W 2016 roku minęło 400 lat od śmierci tego pisarza, który na całym świecie znany jest jako najwybitniejszy  dramaturg wszech czasów. Pisał sztuki w pełni oryginalne i uniwersalne, nie rezygnując przy tym ze staroangielskiej tradycji. Bohater tragedii Szekspirowskiej uwikłany jest najczęściej w świat zła. Najważniejsze arcytragedie Szekspira przepełnione są gorzkim pesymizmem i pokazują często trudną do zaakceptowania psychologiczną prawdę o człowieku.

Ewa Matanowska

 

 

Najsłynniejsze cytaty Szekspira:

 

„Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości”. 

„Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie powie najwięcej, kiedy najmniej powie”.

„Mądry człowiek nie opłakuje przegranej, lecz szuka sposobu, aby wyleczyć odniesione rany…” 

„Nie poddawaj się rozpaczy. Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne”. 

„Żartuje z blizny, kto nie zaznał rany”. 

„Ach! Jak gorzko przyglądać się szczęściu poprzez cudze oczy”. 

„Rozumiem furię w twoich słowach, ale nie rozumiem słów”. 

„Picie budzi pożądanie, lecz odbiera wykonanie”. 

„Serce miej otwarte dla wszystkich, zaufaj niewielu”. 

„Jeżeli w książkach czyta się tylko to, co został napisane, to całe czytanie na nic”. 

„Miód, chociaż słodki, nadmiarem słodyczy tłumi apetyt i sprowadza mdłości. Kochaj z umiarem”. 

„Bóg go stworzył, więc powinien uchodzić za człowieka”.

 

 

 

Dzieła Williama Shakespeare’a

 

„Romeo i Julia”

„Nienawiść moją pierwszą pokochałam!

Zbyt późno wiem to; zbyt wcześnie ujrzałam!

Dla mej miłości wróżba to złowroga,

Że muszę kochać obmierzłego wroga”.

Romeo, spadkobierca szlachetnej rodziny Montekich z Werony, pojawia się na balu maskowym wydanym przez zaciekłego wroga, rodzinę Capuletów. Tam Romeo zakochuje się w Julii Capulet. Miłość dwojga kochanków jest jedyną bronią wobec niszczycielskiej siły zwalczających się klanów.

 

„Makbet”

„Życie jest cieniem ruchomym jedynie,

Nędznym aktorem, który (…)

Pyszni i miota się po scenie, aby

Umilknąć później na zawsze”.

Ponura tragedia opowiada o ambicji i poczuciu winy, na tle królobójstwa, przemocy i zjawisk nadprzyrodzonych. Kiedy trzy wiedźmy przepowiadają bohaterskiemu wojownikowi Makbetowi, iż zostanie królem Szkocji, ten postanawia pomóc swemu przeznaczeniu. Wspomagany i zachęcony przez żonę wkracza w krainę terroru, w której będzie gnębiony przez poczucie winy.

 

„Komedia omyłek”

„Łotrze, skradłeś mi imię moje

Wraz z urzędem:

Pierwsze niesławne, drugie złe

Pod każdym względem”.

Dwaj bracia bliźniacy, których sługami są również bliźniacy, zostają rozdzieleni podczas katastrofy okrętu. 25 lat później jesteśmy świadkami przypadkowego spotkania nieświadomych niczego członków rodziny, co wywołuje istną lawinę omyłek i przezabawnych sytuacji.

 

„Zimowa opowieść

„Milcząca niewinność

Przekonać może, gdzie zawodzi mowa”.

Pod wpływem nagłego ataku zazdrości Leontes, król Sycylii, dochodzi do błędnego przekonania, że jego zona Hermiona zdradza go z jego przyjacielem Pilixenesem. Zamyka żonę w więzieniu i próbuje pozbawić życia przyjaciela, wywołując lawinę tragicznych konsekwencji. Jedna z nich jest przepowiednia, iż „król życ będzie bez dzieci, jeśli to, co zgubione, nie zostanie znalezione”. Czas jednak jest łaskawy dla Leontesa i daje mu szansę na odkupienie win.

 

„Miarka za miarkę”

„Grzech czasem wznosi, cnota zgubić może.

Jeden spod lodu wypłynie bezkarnie,

Drugi za mały błąd umiera marnie”.

Książę Vincentio, pragnąc położyć kres szerzącej się w Wiedniu rozwiązłości, pozoruje własną podróż i przekazuje władze nad miastem surowemu Angelo. Ten zaś, powołując do życia stare prawo, skazuje na śmierć młodego szlachcica Claudia za uprawianie seksu przedmałżeńskiego. Do Wiednia przybywa siostra Claudia, Isabella, żeby błagać namiestnika o życie brata. Urok pięknej zakonnicy ujawnia prawdziwe oblicze Angela, który obiecuje oszczędzić głowę Claudia w zamian za cnotę Isabelli.

 

„Poskromienie złośnicy”

„(…) jest mój upór większy niż jej pycha;

Gdy dwa płomienie wściekłe się spotkają,

Najpierwsze spłonie źródło ich wściekłości”.

Baptista, szlachcic z Padwy, ma dwie córki: Katarzynę i Biankę. Bianka jest piękna, łagodna i posłuszna, więc nic dziwnego, że o jej rękę stara się kilku kandydatów. Ojciec jednak upiera się, że najpierw musi wydać za mąż Katarzynę, równie piękną, lecz pyskatą i zbuntowaną. Jedynym mężczyzną skłonnym do ożenku ze starsza córką Baptisty jest Petruchio, szlachcic o równie ciętym języku, który przybył do Werony w poszukiwaniu panny z dużym posagiem.

 

„Król Lear”

„Szaleńcem jest ten, który wierzy

W łagodność wilka, zdrowie konia,

Miłość chłopca i przysięgę prostytutki”.

Król Lear wie, która córka kocha go najbardziej, lecz odrzuca ją, gdy Kordelia nie zasypuje go pochlebstwami jak dwie pozostałe siostry, by zdobyć jak największe dziedzictwo. Oddając władzę Goneryli i Reganie, stary król kieruje państwo na ścieżkę wojny, skazując siebie na samotność, szaleństwo i wreszcie śmierć.

 

„Antoniusz i Kleopatra”

„Nie więdnie z wiekiem (…) Gdy inne kobiety

Gasza pragnienie, które zaspokoją,

Ona głód budzi, gdy najbardziej syci”.

Antoniusz zmuszony, by wybierać pomiędzy uczuciem do królowej Egiptu Kleopatry a powinnościami władcy połowy rzymskiego świata, wraca do Rzymu, by zbliżyć się do swojego politycznego partnera i rywala Cezara i żeni się z jego siostrą Octavią. Jednak fascynacja Kleopatrą jest zbyt silna. Wiedziony ślepą namiętnością Antoniusz wraca do niej i wspólnie rzucają wyzwanie potężnemu cesarstwu.

 

„Wesołe niewiasty z Windsoru”

„Cóż to za świat jest, gdzie największe wady

Przemienia trzysta funtów rocznie – w cnotę!”

Pojawiający się w gronie uczciwych mieszkańców Windsoru sir John Falstaff niechlubnie wyróżnia się spośród nich jako łotr, cwaniak i prostak. Pragnąc podreperować nadszarpniętą kieszeń, niemłody już, a do tego otyły Falstaff obmyśla chytry plan uwiedzenia dwóch bogatych mężatek, pani Ford i pani Page. One jednak staja się swoimi sojuszniczkami i obmyślają własny plan, żeby utrzeć rycerzowi nosa.

 

„Otello”

„O, panie, strzeż się zazdrości.

Jest to zielonooki potwór

Drwiący ze strawy, która się żywi”.

Mężny Otello zdaje się mieć wszystko: miłość pięknej Desdemony, przyjaźń, pozycję i szacunek. Jednak wielka miłość tego Maura z Wenecji do żony staje się też przyczyna tragedii. Jeden z jego żołnierzy, podstępny jago, w mistrzowski sposób wykorzystuje słabości Otella dla własnych celów. Dzieło wiedzie nas krętą ścieżką, pełna manipulacji, oszustw i zazdrości, która doprowadzi głównych bohaterów do zguby, dając im jednocześnie poznac sedno ludzkiej natury.

 

„Jak wam się podoba”

„Świat cały jest sceną: wszyscy mężczyźni

I wszystkie kobiety są aktorami

Jedynie i mają wejścia i wyjścia”.

Wygnani młodzi kochankowie Orlando i Rosalinda uciekają do Lasu Ardeńskiego wraz z przyjaciółmi i służbą. W proste życie, którego doświadczają, na tle tej sielankowej scenografii, wplatają się romanse, maskarady, listy miłosne, a nawet lew… Rozważając rozkosze miłości, naturę ludzkiej egzystencji i kontrast pomiędzy życiem na dworze i w lesie, Shakespeare wypełnia romantyczny watek humorem i błyskotliwą grą słów.

 

„Ryszard III”

„Więc, że nie mogę na modłę kochanków

Spędzać dni pięknych i godnych pochwały,

Postanowiłem okazać się łotrem

I próżną radość dni tych znienawidzić”.

Ryszard, najmłodszy brat króla Anglii, by zdobyć koronę, jest zdecydowany na wszystko. Rozpoczyna więc mordercza kampanię, której nie można już powstrzymać. W sztuce tej autor przedstawia studium zła, najgorszego złoczyńcę w jego twórczości.

 

„Titus Andronicus”

„Tysiąc jeszcze gorszych niż te czynów

Mógłbym popełnić, gdybym miał sposobność.

Jeśli uczynek dobry popełniłem

W całym mym życiu, żałuję go szczerze”.

Po zwycięstwie nad Gotami bohaterski Titus Andronicus powraca do Rzymu, by pochować swych synów. Wraz z nim do miasta przybywa pojmana Tamora, królowa Gotów, i jej świta. Titus składa w ofierze bogom najstarszego syna Tamory i pomaga Saturninusowi zostać nowym cesarzem Rzymu. Jednak gdy Saturninus bierze sobie Tamorę za zonę, jej straszliwa zemsta jest tylko kwestią czasu…

 

„Burza”

Jak wiele jest tu urodziwych stworzeń!

Piękna jest ludzkość!

O, nowy, wspaniały świecie tych ludzi!”

Prospero, książę Mediolanu, mieszka na czarodziejskiej wyspie ze swoją córką Mirandą, dzikim Kalibanem i Arielem, duchem powietrznym. Pragnąc dokonać zemsty na swym bracie, uzurpatorze, który odebrał mu księstwo, Prospero wywołuje tytułowa burzę, by sprowadzić brata wraz ze świtą na wyspę. Dzieło przenosi nas w świat magii, intryg, czarów, pięknych i bestii oraz arystokratów, którzy stając się rozbitkami nie przestają spiskować, by odnieść własne korzyści z sytuacji. Autor z kunsztem porusza po wielu płaszczyznach, jak kontrola i władza, iluzja i rzeczywistość oraz natura i społeczeństwo.

 

„Żywot i śmierc króla Jana”

„Dzwon, księga, świeca – razem mnie nie cofną,

Gdy naprzód każą iść złoto i srebro”.

Królowi Anglii, janowi, zagraża Filip, władca Francji, domagając się, by na tronie zasiadł krewny Jana, Artur. Pragmatyczny i stanowczy król Jan stara się ułagodzić Francuza, lecz w jego otoczeniu są inni, którzy mają własne plany.

 

„Wiele hałasu o nic”

„Przyjaźń jest niezłomna

We wszystkich sprawach z wyjątkiem miłości.

Dlatego każde zakochane serce

Winno używać własnego języka”.

Powracający do domu wojownicy Claudio i Benedick wkraczają w świat romansów. Jednak przyjaciele, rodzina i kochankowie niebawem popadają w tarapaty. Claudio zaręcza się z Hero, zaś Benedick żartem i sprzeczkami toruje sobie drogę do serca jej kuzynki Beatrice. Gdy jednak Claudio pada ofiara podstępu i porzuca swa narzeczoną, Benedick musi wybierać między przyjaźnią a miłością…

 

„Kupiec wenecki”

„Jeśli kłujecie nas, czy nie krwawimy?

Jeśli łaskoczecie nas, czy nie śmiejemy się?

Jeśli trujecie nas, czy nie giniemy?”

Najlepszy przyjaciel Antonia, Bassanio, jest zakochany w mądrej i bogatej dziedziczce, Porcji. Potrzebuje więc trzech tysięcy dukatów, by rozpocząć starania o jej rękę. Antonio nie ma gotówki, gdyż jego statki z towarem znajdują się na morzu, więc udaje się do Shylocka, żydowskiego lichwiarza. Ten zgadza się pożyczyć mu pieniądze, ponieważ słyszał pogłoski o tym, że okręty Antonia utonęły, a następnie bezwzględnie żąda spłaty rewersu.

 

„Sen nocy letniej”

„Miłość nie okiem, lecz myślą ocenia”

W ardeńskim lesie ukrywają się pary kochanków: król i królowa duszków, psotny duszek Puck i grupa prostych rzemieślników. Ich perypetie w tej komedii miłosnej pokazują, że „miłość prawdziwa nie biegnie bitym gościńcem” i czasem sieje wielki zamęt.

 

„Serc starania stracone”

„Zgubmy przysięgę,

Aby się odnaleźć, lub znajdźmy zgubę,

Nie łamiąc przysięgi”.

Król Ferdynand i jego przyjaciele przysięgają wyrzec się kobiet i oddać zdobywaniu wiedzy. Narzucony z własnej woli celibat nie trwa jednak długo, ponieważ do Nawarry zjeżdża francuska księżniczka w towarzystwie pięknych dam dworu. Tym razem finałem miłosnych podchodów, wyjątkowo, nie jest ślub. Król i jego dworzanie mają jeszcze przez rok prowadzić pustelnicze życie, by zdobyć serca francuskich dam.

 

„Juliusz Cezar”

„A duch Cezara, szukający zemsty,

Z Ate u boku, tchnącą żarem piekła,

Głosem monarszym nakaże zniszczenie

Tego obszaru i spuści psy wojny”.

Mimo iż tłum okrzyknął Juliusza Cezara panem Rzymu, po tym jak pokonał Pompejusza Wielkiego, niektórzy Rzymianie są zaniepokojeni jego dyktatorskimi zapędami. Należą do nich wybitna postać tego miasta Kasjusz oraz szanowany obywatel i przyjaciel Cezara Marcus Brutus. Działania, które niebawem podejmą, wywołają w republice zamieszki i chaos…

 

„Hamlet”

„Choć to szaleństwo,

Lecz jest w nim metoda”.

Po powrocie do Danii książę Hamlet dowiaduje się, że jego ojciec został zabity i pozbawiony tronu przez własnego brata. Duch ojca hamleta pcha go do szukania zemsty, zmuszając jednocześnie do przyjrzenia się naturze: morderstwa i przemocy, zemsty i spisku, seksu i pożądania, paranoi i szaleństwa oraz samego sedna człowieczeństwa.

 

„Hamlet” – cytaty

 

Hamlet

Być albo nie być; oto jest pytanie:

Czy szlachetniejszym jest znosić świadomie

Losu wściekłego pociski i strzały,

Czy za broń porwać przeciw morzu zgryzot,

Aby odparte znikły? – Umrzeć, - usnąć, -

Nic więcej; snem tym wyrazić, że minął

Ból serca, a z nim niezliczone wstrząsy,

Które są ciała dziedzictwem: kres taki

Błogosławieństwem byłby. Umrzeć, - usnąć, -

Usnąć! Śnic może? Tak, oto przeszkoda;

Bowiem sny owe, które mogą nadejść

Pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy

Wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie,

Zmieniając życie nazbyt długie w klęskę.

Któż by zniósł bicze i szyderstwa czasu,

Krzywdy ciemiężców i zniewagi pysznych,

Boleść okrutną wzgardzonej miłości,

Prawa leniwe, zuchwalstwo urzędów

I poniżenie, które znosić musi

Zasługa cicha od niegodnych łotrów,

Gdyby uwolnić się mógł sam od tego

Nagim sztyletem? Któż by niósł ów ciężar

I dźwigał życie swoje udręczone,

Sapiąc i pocąc się, gdyby mu trwoga

Przed czymś po śmierci, przed ta nieodkrytą

Krainą, z której nie powraca żaden

Wędrowiec, woli nie pętała, każąc

Znieść ów ból znany raczej, niż ulecieć

Ku innym, których nie znamy? Tak nasza

Świadomość wszystkich nas przemienia w tchórzy,

Rumiany odcień naszej stanowczości

Blaknie, pokryty blada barwa myśli,

A przedsięwzięcia rozległe i ważkie

Z przyczyny owej w nurt wpadają kręty

I gubią imię czynów. Lecz milcz teraz!

Piękna Ofelia! Nimfo, wspomnij w modłach

Na wszystkie grzechy me.

Ofelia

Mój dobry panie,

Jak się miewałeś, książę, przez dni tyle?

Hamlet

Dzięki pokorne, dobrze, dobrze, dobrze.

Ofelia

Panie mój, mam tu upominki twoje,

Które od dawna pragnęłam ci oddać,

Proszę cię, odbierz teraz.

Hamlet

Nie, nie ja.

Nigdy niczego nie dałem ci.

Ofelia

Czcigodny panie mój, wiesz przecież dobrze,

 Że je dawałeś, a wraz z nimi słowa

Tak przepełnione słodyczą, że dary

Jeszcze droższymi się stawały. Skoro

Woń swoją piękną utraciły teraz,

Odbierz je, bowiem dla duszy szlachetnej

Biednymi stają się bogate dary,

Gdy w dobroć dawcy nie ma więcej wiary.

Hamlet

Cha, cha! Czy jesteś uczciwa?

Ofelia

Panie mój?

Hamlet

Czy jesteś piękna?

Ofelia

Co masz na myśli, panie mój?

Hamlet

To, że jesteś uczciwa i piękna,

Uczciwość twoja nie powinna wchodzić

W zażyłość z twą pięknością.

Ofelia

Czy piękność, panie mój, może mieć lepszą

Przyjaciółkę niż uczciwość?

Hamlet

Tak, to prawda, gdyż moc piękności prędzej przemieni

Uczciwość w stręczycielkę, niż uczciwość mocą swą

Przetworzy piękność na swe podobieństwo.

Było to ongi paradoksem, lecz czas go potwierdził.

Kochałem cię niegdyś.

Ofelia

To prawda, panie mój, kazałeś mi w to wierzyć.

Hamlet

Nie powinnaś mi była wierzyć,

Gdyż cnoty nie da się wszczepić w naszą dawną łodygę,

Aby przemieniła ją całkowicie.

Nie kochałem ciebie.

Ofelia

Tym bardziej zostałam oszukana.

Hamlet

Wstąp do klasztoru: czemu miałabyś mnożyć

Grzeszników? Jestem dość uczciwy, lecz mógłbym oskarżyć

Siebie o takie rzeczy, że lepiej byłoby,

Aby mnie matka nie urodziła.

Jestem pełen pychy, mściwy, zachłanny,

Z większa ilością występków na każde zawołanie

Niż myśli, które by je określały,

Wyobraźni do nadania im kształtu lub czasu

Do ich urzeczywistnienia.

Po cóż tacy ludzie jak ja pełzają między ziemią a niebem?

Jesteśmy skończonymi łotrami, wszyscy.

Nie wierz żadnemu z nas.

Ruszaj w drogę do klasztoru.

Gdzie jest twój ojciec?

Ofelia

W domu, panie mój.

Hamlet

Niechaj zaryglują za nim drzwi, aby nie odgrywał roli

Błazna nigdzie poza własnym domem.

Żegnaj.

Ofelia

O, wspomóżcie go słodkie Niebiosa!

Hamlet

Jeśli wydasz się za mąż, dam ci te klątwę jako wiano:

Choćbyś była niewinna jak lód i czysta jak śnieg,

Nie unikniesz obmowy.

Wstąp do klasztoru, idź, żegnaj.

Lub jeśli pragniesz koniecznie wydać się za mąż,

Wydaj się za głupca, gdyż rozumni ludzie wiedzą

Dostatecznie wiele o tym,

W jakie potwory ich przemieniacie.

Do klasztoru, idź, i to szybko! Żegnaj.

Ofelia

O moce niebieskie, uleczcie go!

Hamlet

Słyszałem także niemało o waszym malowaniu się.

Bóg dał wam jedno oblicze,

 Lecz czynicie sobie drugie;

Wdzięczycie się, stąpacie boczkiem, przemawiacie pieszczotliwie,

Przekręcacie imiona bożych stworzeń

I przedstawiacie swą płochość jako nieświadomość.

O nie!

Nie chce już o tym mówic, rozwścieczyło mnie to.

Powiadam, że nie będziemy już mieli żadnych małżeństw.

Ci, którzy są żonaci, będą żyli wszyscy, prócz jednego,

Inni pozostaną w stanie, w jakim są.

Do klasztoru, idź!

Ofelia

O, jak szlachetny umysł tu zniszczono!

Pana, rycerza, uczonego oko,

Miecz, język, państwa pięknego nadzieja

Rozkwitająca jak róża, zwierciadło

Obyczajności i wzór zachowania

Podpatrywany przez wszystkich, jak runął!

A ja, z dam wszystkich najbardziej przybita

I pognębiona, która miód spijałam

Muzycznych wdzięków jego przysiąg, patrzę

Na ów szlachetny i królewski umysł,

Jak na dzwon dźwięczny, pęknięty i martwy,

A niezrównany ten kształt, wizerunek

Rozkwitającej młodości, oglądam

Ścięty obłędem. Ach, biada mi, biada,

Że znając widok, który ongi znałam,

Dziś oglądałam to, co oglądałam!

 

 

„Makbet” – cytaty

 

Lady Makbet

Nie zastanawiaj się nad tym tak pilnie.

Makbet

Dlaczegoż tego nie mogłem powiedzieć?

Potrzebowałem bardzo zmiłowania,

A jednak amen zamarło mi w ustach.

Lady Makbet

Nie trzeba sobie takich rzeczy w takim

Świetle wystawiać; inaczej by przyszło

Oszaleć.

Makbet

Zdało mi się, że słyszałem

Głos wołający: „Nie zaśniesz już więcej!”

Makbet zabija sen, niewinny sen,

Który zwikłane węzły trosk rozplata,

Grzebie codzienne nędze; sen, tę kąpiel

Znużonej pracy, cierpiących serc balsam,

Odżywiciela natury, głównego

Posiłkodawcę na uczcie żywota.

Lady Makbet

Co wygadujesz!

Makbet

Ciągle mi brzmiał w uszach

Ten głos: „Nie zaśniesz, nie zaśniesz już więcej!”

Glamis sen zabił, dlatego tez Kawdor

Nie zaśnie; Makbet nigdy już nie zaśnie.

Lady Makbet

Któż to tak wołał? O, szlachetny tanie,

Rozmiękczasz w sobie tęgość ducha, marząc

Tak chorobliwie. Idź, weź trochę wody

I obmyj rękę z tych plugawych znamion.

Po cos tu z sobą przyniósł te sztylety?

Tam jest ich miejsce. Idź, odnieś je, pomaż

Krwią tamtych ludzi.

Makbet

Już tam moja noga

Nie wejdzie. Wzdrygam się, kiedy pomyślę

O tym, com zrobił; widok tego byłby

Nad moje siły.

Lady Makbet

Kaleka na duchu!

Daj te sztylety. Śpiący i umarli

Są obrazkami tylko; nikt, prócz dzieci,

Malowanego nie lęka się diabła.

Sama ubarwię krwią ręce i szaty

Tych dwóch pachołków, bo oni się muszą

Wydać sprawcami zbrodni.

Makbet

Skąd ten odgłos?

Cóż to się ze mną stało, kiedy lada

Szmer, lada szelest przejmuje mnie dreszczem?

Co to za ręce? Ha! Wzrok mi pożera

Ich widok. Czy by mógł cały ocean

Te krwawe ślady spłukać z mojej ręki?

Nie, nigdy! Raczej by ta moja ręka

Zdołała wszystkich mórz wody zrumienić

I ich zieloność w purpurę zamienić.

Lady Makbet

Ręce mam twoim podobne, lecz wstyd by

Spalił mi lica, gdybym miała serce

Białe jak twoje.

Słychać kołatanie

U południowej bramy; przejdźmy żywo

Do naszych komnat. Kilka kropel wody

Oczyści nas wnet z plamy tego czynu.

Jakże on wtedy będzie lekki! Męstwo

Całkiem cię, widzę, opuściło.

Słyszysz,

Znów kołatają. Przywdziej nocny ubiór,

Ażeby skoro wyjść potrzeba będzie

Nie pokazało się, żeśmy czuwali.

Przestańże gubić się tak nędznie w myślach.

Makbet

Zamiast uczucia takiej okropności

Lepiej byłoby utracić poczucie

Samego siebie.

Zbudź tym kołataniem

Dunkana! Obyś mógł tego dokonać! 

 

Makbet

Zatknijcie sztandar na wałach. Wciąż słychać

Ten przeraźliwy okrzyk: Idą! Idą!

Warowny zamek nasz szydzi z ich groźby.

Niech go oblegną, niechaj leżą pod nim,

Dopóki ich głód i mór nie wytępią.

Gdyby nie byli wsparci przez tych, którzy

Tu być powinni, wyszlibyśmy na nich

I dalibyśmy im poczuć na karkach

Hart naszych mieczów.

Cóż to znów za wrzawa?

Sejton

To krzyki kobiet, miłościwy panie.

Makbet

Dawno już smaku trwogi zapomniałem:

Był czas, gdym drętwiał, słysząc głos puszczyka,

Gdy przy słuchaniu powieści o strachach,

Włos mi się jeżył i prężył na głowie,

Jakby był żywy; czas ten prędko minął;

Przeładowałem się okropnościami:

Spoufalone ze zgroza myśli moje

Stępiały na wpływ wrażeń.

Co znaczyły

Te krzyki?

Sejton

Panie, królowa umarła!

Makbet

Powinna była umrzec nieco później;

Czego się było tak spieszyć z ta wieścią?

Ciągle to jutro, jutro i znów jutro

Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia

Az do ostatniej głoski czasokresu;

A wszystkie wczoraj to były pochodnie,

Które głupocie naszej przyświecały

W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!

Życie jest tylko przechodnim półcieniem,

Nędznym aktorem, który swą rolę

Przez parę godzin wygrawszy na scenie

W nicość przepada – powieścią idioty,

Głośną, wrzaskliwą, a nic nieznaczącą.

Przyszedłeś zrobić użytek z języka,

Mów prędko!

Żołnierz

Panie, przychodzę oznajmić ci

Coś, co powiedzieć mogę, że widziałem,

Ale sam nie wiem, jak powiedzieć.

Makbet

Powiedz.

Jak możesz.

Żołnierz

Kiedy odbywałem wartę

Owdzie na wzgórzu, spojrzałem ku Birnam:

Wtem las, zdawało mi się najwyraźniej,

 

 

 „Romeo i Julia” – cytaty

 

Romeo

Żartuje z blizny, kto nie zaznał rany.

Lecz cicho! Cóż to za jasność w tym oknie?

To świt się budzi, a Julia jest słońcem! –

Wstań, piękne słońce, zniszcz księżyc zawistny,

Który już osłabł i pobladł z boleści,

Że służka nad nim góruje pięknością.

Jeśli zawistny jest, nie służ mu więcej;

Jego przyblakłą, zielonkawa barwę

Jedynie głupcy noszą, więc ją zedrzyj. –

To pani moja. O, to moja miłość!

O, gdyby wiedzieć mogła, że ją kocham! –

Mówi, choć słowa nie padają. Cóż stąd?

Jej oczy mówią. Więc oczom odpowiem.

Jestem zbyt śmiały; to nie do mnie mówi.

Dwie najpiękniejsze gwiazdy całych niebios

Proszą jej oczy, by chciały migotać

W ich sferach, póki spraw swych nie załatwią.

A gdyby oczy jej lśniły w niebiosach,

A gwiazdy w licu? Jasność jej oblicza

Gwiazdy by owe zaćmiła, jak słońce

Zaćmiewa lampę. Jej oczy w niebiosach

Tak by powietrzny obszar rozjaśniły,

Że ptaki, widząc, jak wstaje dzień miły,

Pieśń swa by wzniosły. Spójrz, wsparła na dłoni

Lico. Być na tej dłoni rękawiczką

I dotknąć lica!

Julia

Źle mi.

Romeo

Przemówiła; -

O, przemów znowu, mój jasny aniele!

Nad głową moja tak jesteś wspaniała

Pośród tej nocy jak goniec skrzydlaty

Niebios dla oczu śmiertelnych, pobladłych

I zadziwionych, gdy nań spoglądają,

Kiedy przebiega leniwe obłoki

W łonie przestworzy, żeglując wysoko.

Julia

Romeo! Czemu ty jesteś Romeo?

Zaprzyj się ojca i wyrzecz imienia

Lub, jeśli nie chcesz, miłość mi przysięgnij,

A ja wyrzeknę się krwi Capuletów.

Romeo

Mam słuchać dalej czy zaraz odpowiem?

Julia

Jedynie imię twe jest moim wrogiem. –

Ty jesteś sobą, nie jesteś Montekim.

Co to Monteki? Nie jest przecież ręką,

Twarzą ni żadna inną częścią ciała

Ludzkiego. O, weź sobie inne imię!

Czymże jest imię? To, co zwiemy różą,

Słodko pachniałoby pod każdym innym

Imieniem. Także i Romeo, gdyby

Nie nosił wcale imienia Romeo,

Zachowałby swą drogą doskonałość

Bez niego. – Odrzuć swe imię, Romeo,

A za to imię, które nie jest tobą,

Zabierz mnie całą.

Romeo

Biorę cię za słowo.

Zwąc mnie miłością, ochrzcisz mnie na nowo

I nikt mnie odtąd nie nazwie Romeo.

Julia

Kim jesteś, że tak nocą osłonięty

Wdzierasz się w moją samotność?

Romeo

Kim jestem,

Tego nie umiem określić imieniem.

Me imię, święta, jest mi nienawistne,

Gdyż jest twym wrogiem. Gdybym je na karcie

Miał wypisane, podarłbym to słowo.

Julia

Uszy me jeszcze stu słów nie wypiły

Z twych ust, a przecież głos twój jest mi znany.

Czy to ty jesteś, Romeo Monteki?

Romeo

Żadnym z nich, święta, jeśli twój wstręt budzą.

Julia

Jakże tu wszedłeś, powiedz, i dlaczego?

Niełatwo wspiąć się na ten mur wysoki;

I śmierć tu znajdziesz, zważywszy, kim jesteś,

Jeśli cię spotka któryś z moich krewnych.

Romeo

Mur przefrunąłem na skrzydłach miłości,

Bo niczym dla niej kamienne zapory

I na co może, zawsze się odważy;

Więc krewni moi mnie nie powstrzymują.

Julia

Jeśli zobaczą cię tutaj, zabiją.

Romeo

Twe oko więcej niebezpieczeństw niesie

Niż ich dwadzieścia mieczy. Spojrzyj słodko,

A żadna krzywda mnie od nich nie spotka.

Julia

Za nic na świecie nie chcę, byś wpadł na nich

Romeo

Opończa nocy skryje mnie przed nimi,

Lecz, gdy nie kochasz mnie, niech mnie odnajdą.

Wolę tu umrzeć od ich nienawiści

Niż konać długo z braku twej miłości.

Julia

Powiedz, kto pomógł ci znaleźć to miejsce?

Romeo

Miłość, to ona tutaj mnie przywiodła;

Ona mi dała siły, ja jej – oczy.

Sterem nie władam, jednak gdybyś była

Na zgubionym mórz najdalszych brzegu,

Śmiałbym wyruszyć po taki ładunek.

Julia

Wiesz, że na twarzy mam maskę ciemności;

Gdyby nie ona, ujrzałbyś rumieniec

Dziewczęcy po tym, cos słyszał tej nocy.

Powinnam zadbać o formy i przeczyć

Temu, co rzekłam, lecz zrywam z grzecznością!

Czy ty mnie kochasz? Wiem, że „Tak” odpowiesz,

A ja uwierzę twemu słowu, ale

Przysięga twoja może być fałszywa.

Mówią, że Jowisz zaśmiewa się z przysiąg

Kochanków; jeśli mnie kochasz, mój miły

Romeo, powiedz to szczerze; lecz jeśli

Sadzisz, że jestem zbyt łatwą zdobyczą,

Brwi zmarszczę, będę przewrotna i powiem

„Nie”, abyś pragnął mnie, lecz tylko po to.

Jestem zbyt miła, o piękny Monteki,

Więc możesz sądzić, że jestem zbyt łatwa.

Lecz wierz mi, panie, będę bardziej wierna

Niż te przemyślne, które chłód udają.

Byłabym pewnie bardziej powściągliwa,

Gdybyś bez wiedzy mojej nie usłyszał

O mym uczuciu szczerym i gorącym.

A więc mi wybacz, nie chcę, byś przypisał

Płochości skłonność nocą ujawnioną.

Romeo

Pani, na księżyc ten błogosławiony,

Który wysrebrza drzew korony w sadzie. –

Julia

O, nie przysięgaj na niestały księżyc,

Który odmienia kształt swej krągłej tarczy;

Więc i twa miłość może być podobna.

Romeo

Na co przysięgać?

Julia

Nie przysięgaj wcale,

Lub na swą własną uroczą osobę,

Która jest bogiem mego bałwochwalstwa,

A ja uwierzę.